» Blog » 101 sesji!
31-12-2009 15:59

101 sesji!

W działach: rpg | Odsłony: 11

Oto pierwsza część mojego podsumowania 2009 roku.
Miniony rok należał do bardzo udanych, jeśli idzie o granie. W roku 2009 wziąłem udział w 101 sesjach. Na żywo rozegrałem 10 sesji (z czego 7 razy byłem MG, 3 razy Graczem) natomiast pozostałe 91 sesji - przez Skype (z czego 16 sesji poprowadziłem, - zagrałem 75 razy). Rozegraliśmy 6 „jednostrzałów”, skończyliśmy 9 kampanii, 4 kampanie zostały przerwane. Aktualnie biorę udział w 3 kampaniach, które są w toku.

Jeśli idzie o ukończone kampanie to najbardziej wbiła mi się w pamięć druga kampania Bliss Stage, skończona kilka tygodni temu. Trwała przez 8 sesji. Była to bardzo mocno osadzona w klimacie anime historia o nastolatkach-pilotach wielkich robotów w Japonii, w okresie wojny z Obcymi. Moja postać, 17 letni Itachi, na samym końcu kampanii odkrył, że piloci znienawidzonych Obcych z którymi walczyli przez długi okres w Krainie Snów, to w rzeczywistości, śpiący w świecie rzeczywistym, dziwnym snem rodzice. Dodatkowo po licznych stosunkach z przypadkowymi właściwie kobietami/dziewczynami, odkrył jedyną i prawdziwą miłość, która dała mu siłę by walczyć i wygrać, nawet gdy ostatecznym bossem był jego ojciec.

Fajnie rozwinęła się również mini kampania, a właściwie trylogia w In A Wicked Age oparta o cyberpunkowe oracle Mirrorshades. W planie było zagranie jednej przygody, ale zupełnym przypadkiem przekształciła się w mocną trylogię.
Z początku grałem hakerem, na którym mściła się pewna córka szefa potężnej korporacji, za to, że nakłamał jej na czat. Z początkiem sesji, podczas nierównej walki z jednym z solosów, stracił rękę i podłączenie do Internetu. Na końcu był już szefem tej korporacji.
Na drugiej sesji, kiedy nie udało mu się utrzymać władzy w Korporacji, wobec tego zajął się handlowaniem kluskami w chińskiej dzielnicy. Tam jednak udało mu się ponownie spotkać z Kim, córką szefa, która mu wybaczyła i postanowiła do niego wrócić – głównie poprzez działania wspólnej znajomej. Sfingowali własną śmierć, żeby uciec sowim prześladowcom, członkom Kultu Matki Ziemi..
W trzeciej części zostali, jako niewygodni świadkowie dla Kultu Matki Ziemi którzy objęli władzę w Korporacji, zabici przez jednego solo. Ale nie całkiem – Kim ukrywała się, a osobowość hakera została przeniesiona do Internetu i istniał jako program pragnący zemsty na zabójcy i zleceniodawcy. Wykorzystując yakuzę dopadł swojego morderce, a dzięki wspólnej znajomej dowiedział się, że jego ukochana żyje. Wobec tego ukradł korporacji sklonowane ciało Ernesta Hemingwaya żeby znów móc z nią żyć długo i szczęśliwie.

Kampania na Capes pozwoliła mi pograć jako klon słynnego Spider-mana, czyli Spider-boy. To było 6 bardzo komiksowych sesji, ale rozegranych bez udziału MG. Świetnie zrobiona gra, z ciekawymi wspierającym superherosów zasadami. Zakończenie się trochę rozwlekło w czasie, właściwie byłem przekonany, że to będzie kolejna nieskończona minikampania, ale koniec końców, udało się to w miarę sensownie skończyć.
Kolejną ciekawą kampanią, którą także rozegraliśmy bez MG był Dark Sun na 4 edycji „Dungeons & Dragons”. Było to właściwie kilka sesji, gdzie główną osią były walki (z rotacyjnym Graczem kontrolującym potworki), poprzeplatana fabułą, którą wpychaliśmy by jakoś uzasadnić kolejną walkę. Wyszło całkiem fajnie, jednak w sumie brakowało MG, mimo że podręczniku DMG jest napisane, że można grać bez MG. Żeby było wesoło potworki nas zjadły, a właściwie jeden smok i kampania się zakończyła.

Prawie równie nieszczęśliwie zakończyła się kampania „Exalted” na przerobionej mechanice. Grałem Lunarem – Bloodredem, który szukał pewnego Dragon Blooda, odpowiedzialnego za śmierć lub niewole jego współplemieńców. Gdy już go dopadł, DB okazał się zbyt silny i zabił Lunara. Ostatnią sesję rozegrałem „uczniem” tego Dragonblooda, którego wcześniej pokonał mój Lunar. Nawrócony DB dorwał swojego mistrza i jego towarzyszy, rozwalając ich pięknym Meteorstrike – wyrzucony w niebo po ciosie jednego z DB wrócił z impetem i atakiem przypominającym spadającą kometę. Bardzo epickie i exaltowe zakończenie kampanii.

Z rzeczy które prowadziłem to największym sukcesem okazała się „Legenda Pięciu Kręgów” 3 edycja revised. Skończyła się bardzo po samurajsku. Czytaj – prawie nikt nie przeżył, a odsetek samobójstw całkiem spory. Prowadziłem ją mając kilka postaci i ich cele, pominąłem natomiast pisanie scenariusza i przebiegu wydarzeń, powstały one na wskutek działań postaci, albo Graczy, albo moich. Jeden z graczy na końcu był trochę zdziwiony i powiedział coś „ale Ty nie miałeś scenariusza”. Czy coś w ten deseń.

Żałuje poprowadzonej lecz niedokończonej kampanii „Sundered Skies”. Została przerwana po śmierci jednej z NPC i jednej z postaci Graczy, na wskutek nieprzemyślanych decyzji taktycznych. Gracze zrezygnowali z jej kontynuowania. Szkoda, bo zapowiadała się bardzo fajnie a mnie się ją dość dobrze prowadziło. Mechanika Savage Worlds daje radę.

Równie mocno żałuje przerwania „Dungeons & Dragons” - osadzonych w module Thunderspire Labirynth, który prowadziłem na żywo. Pierwszy oficjalny scenariusz do "Dungeons and Dragons" jaki zamówiłem. I zostałem mile zaskoczony. Jest to kawał naprawdę nieźle zrobionego scenariusza. Znajdują się w nim same konkrety - czyste mięso bez zbędnych opisów, czy wskazówek do prowadzenia. Interesująca "miejscówka", masa statystyk, ciekawie zaprojektowane encountery - masa BN "ready to play" - i duże mapki finałowych potyczek - zapewnią wiele godzin rozgrywki przy minimum przygotowań. Sandbox (jak to się teraz mówi) pełną gębą. Zacząłem prowadzić go mojej drużynie i zaskoczyło mnie, że właściwie, do sesji, poza wnikliwym przeczytaniem nie trzeba się przygotowywać - zwłaszcza mechanicznie. Mamy "klocki" z których powstało kilka całkiem interesujących sesji. Jednak moi Gracze po kilku przygodach stwierdzili, że walki są zbyt długie, że mało w tym erpegie, oraz że równe przydzielanie pedeków, nie motywuje do odgrywania postaci. Cóż do grania zmuszać nie wolno.
Zagrałem w tym roku w kilka autorskich systemów, Autorska Jerozolima była słaba. Ale to jedna z dwóch sesji jakie były prowadzone na nowosądeckim Festiwalu Gier. Druga to była Neuroshima. Kingdom Key to autorska gra Filipa Łuszczyk, w której uczestniczyłem jako playtester a obecnie trwa druga kampania. Świetna gra, w któej nie ma tysiąca zbędnych modyfikatorów, a prosta mechanika oparta trochę na In a Wicked Age, Poolu oraz The Shadow of Yesterday, oraz kilku technikach które sobie Filip wypracował grając również z ludźmi na Go Play! - centrum grania przez komunikatory głosowe.

A oto dokładne podsumowanie mojego grania w 2009 roku:

1 x Autorska Jerozolima 1099, Gracz (Festiwal Gier) jednostrzał
17 x Bliss Stage, Gracz (Skype) skończona!
6 x Capes (Skype) skończona!
1 x Catgirl Pirates Battle Ninja Dinosaurs!, Gracz (Skype) jednostrzał
1 x Crisis Trigger, Gracz (Skype) jednostrzał
6 x DnD 4, MG przerwana kampania
9 x DnD 4, Gracz (Skype) skończona!
8 x Exalted, Gracz (Skype) skończona!
4 x In a Wicked Age, Gracz (Skype) jednostrzał i skończona!
1 x In a Wicked Age, MG jednostrzał
9 x Kingdom Key, Gracz (Skype) skończona!
3 x Kingdom Key, International Edition, Gracz (Skype) w toku
3 x Legenda Pięciu Kręgów, Gracz (Skype) w toku
6 x Legend of the Five Rings 3rd Edition Revised, MG (Skype) skończona!
1 x Misery Bubblegum, Gracz (Skype) jednostrzał
1 x Monastyr, Gracz przerwana
10 x Mouse Guard, Gracz (Skype) skończona
2 x Pendragon 5th ed., Gracz, (Skype) w toku
1 x Savage Worlds: Deadlands Reloaded, Gracz (Skype) przerwana
8 x Savage Worlds: Sundered Skies, MG (Skype) przerwana
2 x Savage Worlds: Wizards & Warriors, MG (Skype) skończona
1 x Wilkołak: Odrzuceni, Gracz przerwana


Życzę Wam równie imponujących sesji w roku 2010. Ale przede wszystkim zdrowia, szczęścia, pomyślności. A teraz uciekam na Sylwestra!

Komentarze


Ćma
   
Ocena:
+1
Z rzeczy które prowadziłem to największym sukcesem okazała się „Legenda Pięciu Kręgów” 3 edycja revised. Skończyła się bardzo po samurajsku. Czytaj – prawie nikt nie przeżył, a odsetek samobójstw całkiem spory.

Z uwagą notuję Twoje zdanie na temat tego, jak wygląda dobra kampania L5K. ;D
31-12-2009 16:07
27383
   
Ocena:
+2
Wiesz, czasami warto wyjść na świeże powietrze ;) Powodzenia w roku następnym, bo jak widzę ten był owocny :)
31-12-2009 16:14
~cadrach

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
aż mię zgięło...
31-12-2009 17:19
ment
   
Ocena:
+6
Skype to zło, a chwalenie się sesjami na Skypie to jak lans medalem z paraolimpiady. ;)
01-01-2010 13:16
Deckard
   
Ocena:
+2
Tak, duży ten wieloryb :D


Szelest, wynik masz spektakularny, podobnie jak Filip - GRATULUJĘ i of course dzięki za wspólne sesje (zwłaszcza Bliss'a i Mouse Guard'a).


Trochę ode mnie:

Podobnie jak 2008 tak i 2009 rok zaliczam do udanych: rozegrałem 64 sesji (o jedną więcej, niż w 2008r.), z czego 58 via skype, 6 unplugged; 41 razy wystąpiłem jako MG, 23 sesji grałem jako gracz.


W 2009 roku zorganizowaliśmy na stronie Go Play 131 sesji przez Skype, zarówno w ramach minikampanii, kampanii jak i jednostrzałówek oraz playtestów.

Biorąc pod uwagę, iż praktycznie wszyscy pracujemy, mamy rodziny bądź kupę innych obowiązków (a rozrzuceni jesteśmy po całej Polsce i Wyspach) to najlepszy dowód na to, iż aby grać jak dawniej, rozmawiając na żywo, wystarczy trochę zaangażowania.


Wracając do swoich sprawek: udział wziąłem w trzech dobrych, czasem wręcz rewelacyjnych kampaniach:

*Bliss Stage - zgadzam się z Kubą, ta gra jest dobra;
*Burning Empires - czwarta kampania jako MG;
*Mouse Guard - zakończona jedna "całoroczna" kampania, w toku druga.

Poza tym mnóstwo dobrych, soczystych sesji w niezakończonych jeszcze grach: Bunny Ninja Princess oraz Eclipse Phase.


I pozostaje wyczekiwać teraz wpisów z serii "mój kolega X też jest aktywnym graczem" :D
01-01-2010 14:01
Deckard
   
Ocena:
+2
Moda się rozprzestrzenia - kolejne podsumowanie:

http://forum.tanuki.pl/5551.htm#22 0193
01-01-2010 17:12
Grimdark
    Hmmm...
Ocena:
0
Pogratulować. Sam bym chętnie spróbował tego Skype, bo u mnie z sesjami krucho. Żeby jeszcze prowadzono więcej fantazy, a mniej przyszłościówek. Chociaż 100 sesji to też trochę przesada. Przecież nie można całe dni turlać kostkami, trzeba też mieć inne zajęcia,np. bractwo rycerskie.
01-01-2010 17:27
Deckard
   
Ocena:
0
@Grimdark:

Myślę, że ruszający na dniach Warhammer pierwsza edycja jest wystarczająco fantazy, co?

Rozumiem, że Mouse Guard może wywoływać u wszystkich fanów mrocznych elfów różne reakcje (bo jak można grać myszami?), ale WFRP powinien spotkać się z zainteresowaniem ;)
01-01-2010 19:17
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
+1
bezcześcicie warhammera na skype ???
kto normalny wam poprowadzi pasożyty
01-01-2010 19:45
Deckard
   
Ocena:
0
Warhammera? Niespodzianka. Arioch. Będziemy grać by the book. Staro-szkolne granie przy tym to pestka, zobaczysz ile nowych rzeczy można odkryć gdy siada się po tylu latach do gry, którą pozornie poznaliśmy na wszystkie strony.

P.S. Szelest, jak się cieszę, że jesteś jednym z postujących nie o kuwetach.
01-01-2010 21:44
nid
   
Ocena:
+4
Deckard: wiesz dlaczego Warhammer jest poważnym RPG a MouseGuard nie? Bo myszy, w przeciwieństwie do elfów, nie istnieją naprawdę ;-)
01-01-2010 21:52
szelest
   
Ocena:
+3
Wróciłem z Sylwestra, który spędziłem z dziewczyną, więc samym tym zaprzeczam temu co pisali Grimdark i Thoctar;) Oprócz grania prowadzę całkiem normalne życie: pracuje na pełnym etacie (czasem mam nawet nadgodziny), spotykam się z dziewczyną (ona nie gra w RPG:P), z kolegami na pizzy, piwie czy wódce (dzięki temu nie muszę nadużywać alkoholu na sesji – dzięki temu granie na Skype jest łatwiejsze), czasem wyjdziemy do kina. Oglądam seriale i filmy, poza tym bardzo często gram na Playstation 3 – co jest drugim znaczącym hobby w moim życiu.

A teraz zdradzę Wam sekret, pozwala na granie więcej niż 2 sesji na rok:) Grunt to dobra organizacja swojego czasu wolnego i odpowiednich ludzi, którzy chcą po prostu zagrać, a nie tylko rozmawiać o graniu i znajdować kolejne wymówki o tym, dlaczego nie może zagrać.

Ment nie wiem na ile żartujesz a na ile myślisz, że to jest prawda. Ile sesji na Skype rozegrałeś?:) Ile sesji grasz na żywo? Kiedy ostatnio grałeś? W ilu paraolimpiadach brałeś udział? Wydajesz się być faktycznie erpegowcem od niechcenia:)
01-01-2010 23:11
Ifryt
   
Ocena:
0
szelest, a ile średnio trwają te sesje na Skype? (ile godzin)
02-01-2010 15:00
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
mocne jednostrzały na 1k5 stron i 1k5 minut
02-01-2010 15:09
szelest
    średnio
Ocena:
+1
3-4 godziny czystego grania. Pisałem o tym w jednej z poprzednich notek. Byłeś tam też;)
02-01-2010 15:11
Mizu-chan
   
Ocena:
+1
Jej jak ja też bym chciała mieć tyle sesji XD
02-01-2010 15:59
Deckard
   
Ocena:
0
średnio 3-4 godziny czystego grania. Pisałem o tym w jednej z poprzednich notek. Byłeś tam też;)

Czyli tyle samo, ile na dobrej sesji na żywo, bez wliczania offtopu :)
02-01-2010 17:17
~

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
w 3 godziny to nie sesja
kiedyś graliśmy nocki po 10 godzin
02-01-2010 17:19
Deckard
   
Ocena:
+1
@anonim:

Kiedyś nie było tłumaczenia się z niegrania argumentami praca, rodzina itp.
02-01-2010 17:20
Ifryt
   
Ocena:
0
Tak, pamiętam, że już o tym rozmawialiśmy. :)
Ale ciekaw byłem czy w całościowym, rocznym ujęciu też to tak Ci wychodzi.

No tak, 3-4 godziny to ja właśnie też gram na żywo.
(za stary jestem na 10 godzinne maratony ;)
02-01-2010 19:23

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.